Dwie urodzone w tej samej miejscowości – to samo przedszkole, później szkoła – ciągle koło siebie – a jednak zawsze osobno…

Każda poszła w swoją stronę, chciała brać z życia całymi garściami, zmieniać świat na lepsze…

Po kilku latach los się do nas uśmiechnął – nasze drogi znowu połączył – dał nam szansę abyśmy w końcu – dwie bratnie dusze się połączyły.

“Ja” z głową pełną marzeń, tysiącem pomysłów na minutę i niestety… prawie żadnym nie zrealizowanym. Pomimo ogromnej potrzeby tworzenia bałam się pokazać cząstkę swojej duszy, chowałam się z moimi marzeniami gdzieś daleko w głąb siebie. Bardzo ciężko liczyć na zrozumienie w dzisiejszym świecie, bałam się tego, że nikt mnie nie zrozumie.

To właśnie dzięki “niej” przełamuje bariery. “Ona” buduje mój świat, daje mi tysiące powodów do uśmiechu, potrafi śmiać się razem ze mną w chwilach radosnych ale jednocześnie płakać gdy wiatr wieje w oczy a ja nie mam już sił. Potrafi być przy mnie tak po prostu i bezinteresownie kiedy jej potrzebuję. Patrzy w tym samym kierunku – z uśmiechem na twarzy. Dziś mogę powiedzieć jedno – mam w życiu dużo szczęścia – bo nie każdy “ją” znajduje.

Wiem, że będą pojawiać się coraz to nowe bariery, ale też wiem, że mam “ją” przy sobie. To w niej jest prawdziwy duch walki, który mówi do mnie “spróbuj” – przecież razem zawsze damy radę.

Więc… ponad wszystko…postanawiam spróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.